11 lutego 2014

Dove Hair Therapy Refresh + Care - nowy suchy szampon na rynku :)

Pierwszym i jedynym do tej pory suchym szamponem jaki miałam okazję przetestować, był znany już wszystkim spray od Isany - okazał się całkiem niezły, ale z efektów nie byłam zachwycona - jego największym minusem było to, że zmieniał moje blond włosy w niemalże siwe, a przy tym pozbawiał ich blasku. Po przekonaniu się jak on działa, nabyłam bardzo sceptycznego spojrzenia na tego typu produkty - zdecydowanie wolałam już w nawet największym biegu umyć głowę, wstać te pół godzinki wcześniej, niż sięgać po suchy szampon. No ale właśnie - nie zawsze się to udawało - ile by człowiek oddał za te dodatkowe kilkanaście minut snu czasami... Moje włosy nie przetłuszczają się, ale myję je zwykle co 2-3 dni. W tym trzecim dniu często rano moje włosy wyglądają całkiem nieźle, ale np. po południu widać już, że nie myłam ich tego samego dnia ;) Najczęściej to właśnie wtedy sięgam po suchy szampon, bo znalezienie czasu na umycie ich w środku dnia między jednymi zajęciami a drugimi nie jest dla mnie łatwe. Kiedy w ramach Programu Nowości drogerii Rossmann otrzymałam do testów suchy szampon Dove, byłam bardzo ciekawa czy zmieni on moje podejście do tego typu kosmetyków. A czy mu się to udało?



Największą jego zaletą jest dla mnie to, że absolutnie nie zmienia on naszych włosów w siwe. Jasne, pojawia się na nich biały nalot typowy dla suchych szamponów, ale wystarczy dobrze wmasować go we włosy, albo po prostu wyczesać, a on momentalnie znika. Myślę, że mogłyby go z powodzeniem stosować również dziewczyny o ciemnych włosach :) Co równie ważne, szampon ten nie pozbawia włosów blasku i nie matowi ich. Rozpylony na naszej głowie pachnie niesamowicie przyjemnie i daje nam poczucie świeżości. Włosy również optycznie sprawiają wrażenie świeższych, a nasza fryzura nabiera widocznej objętości! Nadmiar sebum zostaje momentalnie pochłonięty, a my możemy cieszyć się zaoszczędzonym czasem i ze spokojem wyjść do ludzi ;) Szampon ten ma również coś z lakieru - świetnie pomaga nam ułożyć fryzurę i utrwala ją, a wszystkie jego działania są dostrzegalne przez cały dzień. Jedyne, co mi się w nim nie spodobało to to, że po jego użyciu włosy są niezbyt przyjemne w dotyku - wydają się takie szorstkie i dość sztywne. Tak czy siak jest on idealnym rozwiązaniem na awaryjne sytuacje, a także podróż - na pewno będę o nim pamiętała i niejeden raz jeszcze po niego sięgnę :) Wypada bowiem znacznie lepiej niż ten, który stosowałam wcześniej.





Dostępny od 1 marca w cenie 18,99 zł

A Wy stosujecie suche szampony? Który sprawdza się u was najlepiej? Dajcie znać koniecznie :)

7 lutego 2014

Yves Rocher 3w1 Detangling Body&Shine Shampoo - szampon ułatwiający rozczesywanie

Chociaż na blogu dzielę się zwykle opinią o produktach, które przypadły mi do gustu, czasem muszę niestety pokazać wam te kosmetyki, które nie spełniły moich oczekiwań, a dzięki temu ustrzec was przed ogromnym rozczarowaniem, które przytrafiło mi się tym razem - podczas stosowania szamponu do włosów z Yves Rocher - 3w1 Detangling Body&Shine Shampoo. 


Szampon ten na początku bardzo przypadł mi do gustu - wydawał mi się taki naturalny, delikatny, a więc myślałam, że bardzo się polubimy. Pozory jednak mylą i ta 'naturalność' nie zawsze okazuje się tak fantastyczna, jak na pierwszy rzut oka. Brak silikonów, parabenów i innych sztucznych, chemicznych składników nie zawsze oznaczają, że dany produkt będzie nam służył. No i to obiecane ułatwianie rozczesywania, którego tak bardzo pragnęłam, a którego wcale nie doświadczyłam. Zaprzestanie farbowania włosów po kilku latach jest jak rzucenie palenia - daje dużo niepożądanych konsekwensji, jak właśnie to uporczywe plątanie się ich po umyciu - miałam wielką nadzieję, że YR mi pomoże. Niestety, prawdopodobnie przez brak silikonów, szampon bardzo trudno rozprowadza się po włosach, w ogóle się nie pieniąc, przez co niestety nie jest wydajny. Po umyciu włosy są wciąż niezwykle trudne do rozczesania, tak więc szampon zupełnie nie rozwiązuje tego problemu. Co prawda gdy już z pomocą Tangle Teezera rozczeszę włosy, okazują się one bardzo miękkie, świeże i przyjemne w dotyku, ale dla mnie to za mało - skoro najważniejszą jego cechą miała być pomoc w rozczesywaniu... Również nie mamy co liczyć na dobre zmywanie olejów - myślę, że jest on do tego zbyt łagodny i delikatny. Jego zapach bardzo przypadł mi do gustu - jest bardzo świeży, delikatny i taki 'ziołowy'. Niestety, u mnie się nie sprawdził, ale może u was wypadnie lepiej.



Aktualnie, według strony Yves Rocher, kosztuje 9,90 zł/300 ml.

5 lutego 2014

Moja mała, wielka zdobycz wyprzedażowa!

Przyznaję się z pełną szczerością - nie lubię wyprzedaży. Ten ogromny bałagan w sklepach, tłumy ludzi szarpiących za ubrania, uszkodzone i ubrudzone ciuchy na wieszakach, a ceny niewiele mniejsze niż normalnie - jak dla mnie zwykle wciąż zbyt duże w stosunku do kiepskiej jakości. A jeśli już zostaje przeceniona jakaś fajna kolekcja, to zwykle ciężko mi się zdecydować co wybrać i wciąż zastanawiam się, czy aby na pewno warto zakupić daną rzecz. Dlatego też najczęściej wyprzedaży unikam. Zdecydowanie bardziej wolę znaleźć jakąś okazję w aktualnych kolekcjach, a jeszcze bardziej polować na prawdziwe perełki w sh :) Tak czy siak moje szafy zaczynają pękać w szwach, dlatego też nie kupuję już pod wpływem impulsu i zanim jakaś rzecz trafi do mojego koszyka, porządnie się nad nią zastanawiam.W tym roku jednak wyprzedaże doceniłam, z powodu jednej rzeczy, którą udało mi się upolować...


Przez jakiś czas ciągle myślałam o tym, czy by nie zakupić nowych kozaków na zimę - mam co prawda ze trzy pary plus jakieś emu itp., ale jedne z tych 'idealnych kozaków' musiałam niedawno wyrzucić, bo ich lata świetności niestety już minęły. I właśnie to przeważyło, bym wkrótce zdecydowała się na jakiś wypad na zakupy we wiadomym celu. Prawda okazała się jednak dość bolesna - za buty, które spełniałyby wszystkie moje oczekiwania, musiałabym zapłacić 500-600 zł - takie są niestety ceny w sieciówkach (a nie bardzo miałam czas, żeby zajrzeć do jakiś mniejszych sklepów obuwniczych).


Aż w końcu coś mnie tknęło, żeby w przerwie między zajęciami na uczelni zajrzeć do pobliskiego Aldo. No i ba! - i tym razem przeczucie mnie nie myliło. Znalazłam kozaki idealne, płaskie, czarne, klasyczne, bez zbędnych udziwnień, idealnie przylegające do szczupłej łydki, wykonane z naturalnej, prawdziwej, półmatowej skóry (na zdjęciu troszkę nienaturalnie się błyszczą, to wina światła i tego, że były wtedy przed pastowaniem). Miały jedyny minus - w środku nie miały żadnego ocieplenia, a jedynie po prostu wewnętrzną warstwę skóry, z której zostały wykonane. Żadnej pianki, kożuszka... zaczęło mnie to trochę martwić, bo jak wiemy zima u nas bywa nieprzewidywalna, a takie nieocieplane buty nadają się raczej na późną jesień, niż na prawdziwą zimę. Dlatego też je zostawiłam... by po dwóch godzinach po nie wrócić :D Nie mogłam ich zostawić - były dla mnie idealne. A jak do tej pory zima była bardzo łagodna i wierzyłam, że tak pozostanie. Przekonywało mnie również to, że dostępny był rozmiar 39 i tak sobie pomyślałam, że jak będzie mróz, to ewentualnie będę nosiła do nich jakieś grube, futrzane skarpetki. Ja noszę akutalnie 38-38,5 - z tym jest bardzo ciekawa przygoda, bo przez kilka lat kupowałam buty 39, a po jakimś czasie jakby stopa mi zmalała - żadne buty 39 nie były już na mnie dobre... dziwna sprawa, zagadka mojego życia. Buty oczywiście nie są na mnie za duże, w cienkich skarpetkach również na mnie pasują, ale po prostu nie są takie idealnie dopasowane, więc mam tam jeszcze troszkę miejsca na grubsze skarpety. No i przyznam szczerze, przekonywała mnie również cena - z 559 zł przecenione były na 185 zł.





To zdecydowanie najlepszy i najkorzystniejszy zakup, jaki kiedykolwiek poczyniłam podczas wyprzedaży :) Bardzo cieszy mnie również to, że mimo braku ocieplenia buty okazały się naprawdę cieplutkie :)

A wy zakupiliście coś fantastycznego podczas tych wyprzedaży? Co zwykle kupujecie w czasie wyprzedażowego szaleństwa? :)

2 lutego 2014

Co niedługo pojawi się w Rossmannie? Kolejne pudełko z Programu Nowości :)

U mnie już kolejne pudełko w ramach Programu Nowości drogerii Rossmann - tym razem jestem z niego w 100% zadowolona - nie wykorzystam tylko jednego podkładu, który okazał się dla mnie za ciemny. Wszystkie pozostałe kosmetyki zaczęłam już z ogromnym zapałem testować i nie mogę się doczekać, aż będę mogła podzielić się moją opinią na ich temat :) Chcecie zajrzeć do pudełka, które otrzymałam w drugiej połowie stycznia?



Krótko i na temat - w pudełku znalazły się następujące kosmetyki:

Do włosów:
- Essence ULTÎME szampon Mineral Strength do włosów słabych i delikatnych
- Essence ULTÎME spray zwiększający połysk Diamond Color do włosów farbowanych lub z pasemkami
- Essence ULTÎME olejek rozświetlający Diamond Color  do włosów farbowanych lub z pasemkami
- Dove Intensive repair suchy szampon 
- Taft Superglue żel do włosów

Do twarzy: 
- Soraya Max Cover Make-Up podkład w odcieniu beż
- Astor Skin Match BB Cream Glow w odcieniu 100

Do paznokci: 
- L'Oreal Paris La Manicure serum wzmacniające do paznokci

Do ciała:
- Garnier Black White Color Fresh antyperspirant 48 H roll-on

Inne:
- Bolsius Rustic świeca pieńkowa słodki róż

Wszystkie te produkty w marcu pojawią się w drogerii Rossmann, a ja testuję je już od około dwóch tygodni i wkrótce zacznę dzielić się moją opinią na ich temat oraz pokazywać je wam w kolejnych postach :) Którego produktu jesteście najbardziej ciekawi? O czym chcecie poczytać w pierwszej kolejności? :)