18 sierpnia 2016

MAKEUP REVOLUTION ICONIC 2 pierwsze wrażenie i dużo zdjęć

Słynna paletka Makeup Revolution zainspirowana jeszcze słynniejszą marki Urban Decay wpadła w moje ręce z myślą o mamie, ale... czuję, że będzie się ze mną nią często dzielić. Nie ma wyjścia! Ta paletka po prostu podbiła moje serducho. Ba, obie z mamą rzuciłyśmy się na nią co najmniej, jak na tiramisu. W sumie, kolory ma podobne - tak samo apetyczne, zarówno ciepłe, jak i chłodniejsze odcienie beżu czy brązu. Zresztą, co tu dużo mówić, zobaczcie same. Ale ostrzegam! Na pewno będziecie chciały ją mieć :)












Absolutnie wszystkie kolory mnie zachwyciły, dlatego jestem pewna, że często będą gościć na moich powiekach. A w dodatku, świetnie sprawdzą się na pewno w dziennych makijażach, jak i w tych na większe wyjścia. Zwłaszcza, że przed nami wesela i kilka innych imprez, dlatego trafiła do nas w idealnym momencie. Pigmentacja i jakość cieni oceniane są w internecie jako bardzo dobrej jakości kopia Urban Decay Naked 2. Cena tej paletki również zachwyca - zapłaciłam za nią 22,90 zł w drogerii Jasmin. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co uda mi się nią stworzyć! Chętnie też obejrzę wasze makijaże z użyciem tej paletki - linki mile widziane :)

14 maja 2015

Podkład idealny? Matujący L'Oreal Infallible 24h-Matte, 11 Vanilla :)

Długo myślałam, że matujący podkład równa się efekt maski na twarzy, płaski i nienaturalny makijaż, dlatego szerokim łukiem omijałam tego typu kosmetyki. Wybierając podkład dla siebie zawsze kieruję się tym, by czuć się w nim komfortowo i pewnie, ale by wyglądał on na mojej twarzy lekko i delikatnie. Z ogromną ciekawością podeszłam do testowania nowego podkładu L'Oreal Infallible 24h-Matte, gdyż po pierwsze była to dla mnie zupełna nowość, a po drugie marka L'Oreal jest jedną z moich ulubionych i najbardziej sprawdzonych.


Szybko okazało się, że znalazłam swój ideał! Podkład ten wygląda na buzi po prostu niesamowicie - po każdej aplikacji czuję się, jakbym wyszła od makijażystki. Cera wygląda perfekcyjnie, idealnie przykryte są wszelkie niedoskonałości, ale jednocześnie nie mamy efektu maski. Podkład wygląda na twarzy lekko i tak dobrze się w nią wtapia, że jest niewidoczny - nie odcina się na suchych skórkach czy niedoskonałościach. Czasem przy użyciu innych podkładów z bliska widać, że  wchodzi nam on w pory i odcina od reszty twarzy, podkreślając je przy okazji, a nie przykrywając - tutaj nic takiego się nie dzieje. L'Oreal Infallible 24h-Matte tak pięknie daje się rozprowadzić po twarzy i tak dobrze z nią stapia, że możemy zapomnieć o tym, że chwilę temu nałożyłyśmy go na twarz, a jednocześnie wyglądać nieskazitelnie. 


Szczerze - w życiu nie miałam podkładu, który nie dość, że byłby na twarzy niewidoczny, to jeszcze niewyczuwalny, a to zasługa jego bardzo nietypowej konsystencji. Opisałabym ją jako kremową, ale jednocześnie suchą, taką pudrową - podkład w ogóle nie jest lepki czy tłustawy, a rozprowadzany na cerze w dotyku wydaje się być jak podkłady w kompaktach czy pudrach. Bardzo szybko wchłania się w skórę i od tej chwili nie ma mowy o tym, by porobić sobie nim smugi czy nierównomiernie go rozetrzeć. Czasem zdarzało mi się, że dotykałam dłonią skóry po nałożeniu na nią jakiegoś podkładu i kosmetyk ten ścierał się, zostawał mi na dłoni czy na ubraniu, czego po prostu nie znosiłam. Na twarzy jest lekki jak piórko, nawet w słoneczne dni czuję, że moja skóra pod nim oddycha. I w dodatku jest matowa naprawdę przez 24 godziny! Miałam okazję wypróbować go w taki dzień, gdy nałożyłam go bardzo wcześnie rano przed pracą i uczelnią, utrzymałam go na mojej twarzy calutki dzień, a wieczorem przed wyjściem na imprezę nic nie poprawiałam. Utrzymał się w nienagannym stanie do samego powrotu do domu nad ranem! 

Jeśli miałabym wskazać jakąś wadę to to, że odcień delikatnie ciemnieje - nie jest to jakaś wielka zmiana, ale warto mieć ją na uwadze i zdecydowanie nie wybierać odcienia nawet odrobinę ciemniejszego, a ten idealnie dobrany do naszej skóry. No i największa wada? Cena! 60 zł za tak malutkie opakowanie to dla wielu z nas naprawdę dużo, chociaż podkład jest dość wydajny. Nawet w promocji nie wychodzi zbyt korzystnie, ale L'oreal ma takie ceny - cóż, jakość też przy tym jest na wysokim poziomie, więc tym razem warto. Pewnie też pojawi się w drogeriach internetowych za połowę ceny drogeryjnej, wtedy na pewno się na niego skuszę!


2 maja 2015

Nowości drogerii Rossmann :)

Dzisiaj zaglądamy razem do kolejnego pudełka Programu Nowości drogerii Rossmann, które jakiś tydzień temu do mnie dotarło. A w nim co? Same skarby!



Zawsze bardzo bałam się samoopalaczy, dlatego o przetestowaniu mgiełki arganowej samoopalającej oraz rajstop w spray'u od Eveline myślałam jak o prawdziwym wyzwaniu :) Bardzo ciekawa byłam pędzla Sense and Body do aplikacji kremów CC, BB i pielęgnacyjnych - do tej pory myślałam o czymś takim jak o zbędnym gadżecie, a jak okazało się w rzeczywistości? O tym już niedługo. Na początku myślałam, że maskara do brwi Maybelline New York Brow Drama będzie kolorowa i pozwoli mi ładnie wypełnić brwi - okazało się jednak, że jest to transparentny kosmetyk jedynie do ich układania. Lakier do paznokci Maybelline Color Drama to piękny, iście wiosenno-letni błękit. Serum do włosów Chi Kardashian Beauty wzbudziło we mnie podekscytowanie z powodu czarnuszki w składzie - kiedyś stosowałam na włosy czysty olej z czarnuszki i bardzo podobały mi się efekty. Jak będzie tym razem? :)


Olejek do ciała Evree Power Fruit nie mógł trafić w moje ręce w bardziej odpowiednim momencie - teraz moja skóra bardzo potrzebuje porządnego nawilżenia i regeneracji :) Pomadki ochronne Nivea to prawdziwy klasyk - Soothe&Protect przetestuję z radością! A tampony zawsze się przydadzą, chociaż żadna to nowość - po prostu do tej pory z tego co kojarzę na rynku największym rozmiarem był Super, a teraz mamy jeszcze Super Plus. I jeszcze preparat do sprzątania kuchni i uporczywych plam z Ajax - bardzo się przyda na pewno!

Tradycyjnie na blogu będą pojawiały się recenzje tych kosmetyków :) Czego jesteście najbardziej ciekawe? Planujecie już jakiś zakup nowości?

24 kwietnia 2015

Garnier Naturals Płyn micelarny 3w1 - skóra normalna i mieszana

Gdy przychodzi pora na zmycie makijażu, bywają takie dni, kiedy nawet na to nie starcza siły, a jedyna rzecz o której jestem w stanie myśleć, to moja własna poduszka. Nie wyobrażam sobie jednak pójścia spać bez uprzedniego zmycia makijażu, dlatego od płynu micelarnego wymagam tego, by szybko i bezproblemowo pomógł mi się go pozbyć. Szczególną uwagę zwracam na to, czy płyn radzi sobie z makijażem oczu, bo to głównie tą strefę twarzy zmywam płynem. Resztę dodatkowo oczyszczam zawsze żelem do mycia twarzy. Zatem, płyn micelarny musi sobie radzić ze wszystkimi kosmetykami do makijażu oczu, nie rozmazując ich po twarzy i nie wymuszając pocierania, które później skutkuje przykrymi podrażnieniami skóry. 



Płyn Garnier Naturals jest niezwykle popularny wśród was, zwłaszcza ta różowa wersja do skóry wrażliwej. Mi wpadł w ręce najpierw ten zielony, do skóry normalnej i mieszanej i miałam nadzieję, że też okaże się warty polecenia. Tak też się stało - płyn micelarny Garnier Naturals do skóry normalnej i mieszanej zagościł w mojej łazience na długo, i jeszcze długo w niej pozostanie. Jest to jeden z najszybciej zmywających makijaż płynów, jakie miałam. Wystarczy przyłożyć na chwilę wacik do powieki, a następnie 2-3 razy przejechać nim po rzęsach i już możemy się pożegnać z tuszem, a nawet eyelinerem. I to bez rozmazywania go po twarzy - wszystko zostaje na płatku kosmetycznym! Płyn nie podrażnił mojej skóry, ani nie szczypał w oczy. Jest bardzo delikatny, a nawet wykazuje zauważalne działanie nawilżające na skórze :) Zauważyłam również, że skóra odświeżona nim o poranku na długo pozostawała dobrze zmatowiona - wydaje mi się, że płyn ten pomaga regulować wydzielanie sebum. Taka butla starczyła mi na niesamowicie długo - około 3-4 miesiące przy codziennym stosowaniu.Teraz pora na przetestowanie różowej wersji :)


A jaki jest wasz sposób na demakijaż? :)