5 marca 2014

Krem Avene, który ratował mnie przez ostatnie dwa tygodnie.

Przeziębienie to paskudna sprawa. Szczególnie wtedy, gdy wiąże się z ogromnym katarem i dopada taką osobę, która nie umie delikatnie się wysmarkać i za każdym razem okropnie podrażnia sobie nos. Do tego stopnia, że po dwóch-trzech dniach walki z katarem, nos wygląda jakby stoczył walkę z papierem ściernym. No cóż - ja właśnie tak mam. I choćbym nie wiem jak się starała, za każdym razem w czasie przeziębienia zamieniam się w Rudolfa, niezależnie od pory roku. No i niestety, nie wyglądam tak uroczo, jak ta bajkowa postać, a skóra na nosie woła o pomstę do nieba. Tak też było dwa tygodnie temu, kiedy zaczęłam chorować. Zwykle od samego początku choroby smaruję nos maścią z witaminą A, aby zapobiec podrażnieniom i nieco złagodzić te już powstałe i tylko ten specyfik do tej pory bezboleśnie mi w tym pomagał, wszystkie inne kremu piekły niemiłosiernie. Tym razem jednak (jak i za każdym innym tak naprawdę) nie dało się walczyć z nieuniknionym, gdyż już po kilku dniach na moim nosie skóra stała się okropnie wysuszona, podrażniona, jakbym ją dosłownie pocierała papierem ściernym. Skoro maść z witaminą A tym razem nie wystarczyła, postanowiłam się rozejrzeć po łazience i poszukać jakiegoś wybawiciela...


I tym oto sposobem wybór padł na krem Avene Hydrance Optimale Légère czyli lekki krem nawilżający, który otrzymałam podczas Warszawskiego Spotkania Blogerek. I był to trafny wybór! Do dyspozycji, jak widzicie na zdjęciu, miałam jedynie próbkę 15 ml kremu, ale po tym jak bardzo mi on pomógł, nie mogłabym się nie podzielić moją opinią o nim. 

Krem ten polecany jest dla skóry wrażliwej normalnej i mieszanej. Nie jest on najbardziej nawilżającym kremem oferowanym przez Avene - w ofercie znajdziemy również bogatszą wersję Riche, która polecana jest dla cery wrażliwej suchej i bardzo suchej. Moja skóra w trakcie choroby była bardzo sucha, ale jak się okazało, wystarczyła mi spokojnie nawet ta lekka wersja kremu. Nakładałam go na skórę nosa odrobinę grubszą warstwą niż normalnie i pozostawiałam do całkowitego wchłonięcia. Już po niecałej godzince skóra na moim nosie zupełnie się zmieniała - z szorstkiej w dotyku, czerwonej jak buraczki, przeraźliwie suchej, ściągniętej a nawet popękanej, w znacznie bardziej miękką, elastyczną i mniej suchą. Byłam pod ogromnym wrażeniem jak bardzo kondycja mojej skóry poprawiała się już po pierwszym nałożeniu. Świetne było też uczucie ukojenia, które gwarantuje ten krem. Samo stosowanie było wygodne i przyjemne - lekka, niemalże żelowa konsystencja kremu pozwalała mi na nałożenie jego odpowiedniej ilości. Krem szybko się wchłaniał i nie pozostawiał uczucia tłustej warstwy. Nie zapychał też, chociaż słyszałam od dziewczyn ze spotkania, że u niektórych w tej kwestii nie sprawdził się najlepiej - jak widać, każdy powinien przetestować go na swojej skórze.  

A wy macie jakieś swoje sposoby na podrażnioną i przesuszoną skórę? :)

22 komentarze:

  1. Ja niestety nie mam żadnego sposobu więc będę musiała wypróbować ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serii Avene używa moja babcia, mama i ja. Nie ma lepszych!:) Sprawdzone, polecone. Choć wydaje się drogie jest wielokrotnie nie do zastępienia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie używałam kremików z Avene :) do rąk używam kremu z FM z serii Beta Glucan i jestem bardzo z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, że Cię pocieszę pisząc że nie tylko ty masz takie problemy z nosem w czasie choroby...:)
    Ja się ratuję carmexem, sprawdza się całkiem dobrze w tej roli:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie bardzo tym kremem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny jest mam go i uzywam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używałam kosmetyków tej firmy, ale wywołują u mnie pozytywne skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem jaki to ból bo ja właściwie choruje na gardło całe życie a katar mam sporadycznie i nic mi się z nim nie dzieje. Ale za to często mam skórki na nosie i stosuje witamine A codziennie na noc zostawiam i nie mam problemów. Oczywiście jak zapomne to sama siebie przeklinam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię kosmetyki Avene, większości są bardzo skuteczne!

    OdpowiedzUsuń
  10. nie słyszałam nigdy o tym kremie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam skórę tłustą, więc nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie świetnie w tej roli spisuje się maść nagietkowa, a okolice nosa podrażniam sobie z reguły dokładnie tak jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja mam miniaturkę przeciwzmarszczkowego :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam wodę termalną z Avene i byłam zadowolona... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie coś dla mnie, koniecznie będę musiała wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. znam ten smarkatkowy ból ;) też mam zawsze mocno wytarmoszony nos po bliskim kontakcie z chusteczkami.. ale najczęściej grubsza warstwa nawilzającego kremu wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam wiele produktów tej marki, ale o tym jeszcze nie słyszałam! Avene zawsze sprawdza się idealnie!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię ten krem. Też miałam często ten problem co Ty :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi w tym roku w walce z przesuszoną skórą pomogła maść z witaminą A oraz nawilżający krem z Tołpy - cudo! Tegoroczne ogrzewanie dało nieźle popalić mojej skórze... Na szczęście, duet ten zadziałał u mnie idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. zaciekawił mnie ten krem ale boje się, że może zapychać :(

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedzenie mnie i zostawienie po sobie śladu. Twoja opinia jest dla mnie cenna, a Twój komentarz miłą nagrodą za moją pracę.

Zawsze staram się zaglądać do osób, które komentują moje posty. Proszę, nie pisz w komentarzu: 'obserwujemy?'. Jeśli podoba Ci się mój blog i masz taką ochotę, zaobserwuj. Jeśli i mnie spodoba się Twój blog, na pewno też to zrobię.