10 września 2016

Calypso Beauty Brush - wrażenia po dwóch latach stosowania szczoteczki elektrycznej do twarzy i ciała

Zawsze bardzo dużą uwagę przywiązywałam do oczyszczania twarzy - zwykłe zmycie makijażu płynem micelarnym mi nie wystarczało, wieczorem koniecznie musiałam użyć również żelu do mycia twarzy. Tylko wtedy mogłam czuć się świeżo, komfortowo i mieć pewność, że moja skóra jest dobrze oczyszczona. Wiele razy chodziło mi po głowie, by skusić się na elektryczną szczoteczkę do twarzy, ale ceny takich urządzeń mnie odstraszały. Aż pewnego dnia taka szczoteczka znalazła się w moim pudełku z Programu Nowości drogerii Rossmann i z ogromną ciekawością zabrałam się za testowanie.



Co myślałam na początku?
Muszę przyznać, że na początku byłam rozczarowana. Dlaczego? Choć końcówki zarówno do twarzy, jak i ciała, wydawały się na pierwszy rzut oka, 'na sucho', bardzo przyjemne w dotyku i miękkie, to jednak w czasie używania okazały się zupełnie inne. Jestem posiadaczką wrażliwej cery, więc szczoteczka okropnie drapała mnie po buzi. Mycie nią twarzy nie było przyjemne, a  w dodatku mocno podrażniło moją skórę, przez co piekła i była czerwona przez kilka godzin po użyciu. I chociaż skóra ciała jest mniej wrażliwa niż ta na twarzy, w tym przypadku było bardzo podobnie - na łydkach, udach czy stopach ból nie był odczuwalny, ale już w bardziej wrażliwych miejscach, jak brzuch, dekolt czy ręce szczoteczka okropnie drapała skórę. 
  


Co się zmieniło?
Po jakimś miesiącu używania szczoteczki w tych mniej wrażliwych miejscach końcówka do ciała stała się na tyle miękka, że z powodzeniem mogłam jej używać już wszędzie - nie tylko w tych mniej wrażliwych miejscach, ale również na skórze dekoltu, brzucha czy rąk. Co najważniejsze - minął już bardzo długi czas, odkąd ją posiadam, a szczoteczka przy stosowaniu około 2 razy w tygodniu, w ogóle nie zmieniła swojego wyglądu - ani się nie odkształciła, ani nie zmieniła koloru. Jestem zachwycona tym, że dalej wygląda jak nowiutka. Dzięki stosowaniu jej w połączeniu z żelem pod prysznic, mam wrażenie że moja skóra jest jeszcze bardziej oczyszczona, miękka, elastyczna i jędrna. Taki masaż szczoteczką wielokrotnie zastąpił mi peeling :) 


Końcówka do twarzy również po jakiś 2 miesiącach stosowania stała się przyjemna w użyciu i całkowicie przestała podrażniać moją skórę. Początki były ciężkie, często włączałam ją na dłoni, by jak najszybciej ją ''zmiękczyć", ale warto było - teraz szczoteczka ta sprawdza się po prostu rewelacyjnie. Każde umycie nią twarzy owocuje w taki efekt, jakbym nałożyła na twarz porządnie oczyszczającą maseczkę. Skóra jest gładka, promienna, a pory mniej widoczne i dokładnie oczyszczone. Zdecydowanie rzadziej pojawiają się jakieś czerwone krostki (będące efektem przytkanych porów). Kondycja mojej cery znacznie się pojawiła i jestem pewna, że nie osiągnęłabym tak rewelacyjnych zmian bez tej szczoteczki. I chociaż po miesiącu stosowania moja recenzja była negatywna, teraz mogę z całą pewnością polecić tą szczoteczkę! Miejcie tylko świadomość, że na początku może się okazać nieco zbyt twarda i ostra, ale warto przeczekać ten czas!

W Rossmannie kupicie ją za obecnie za 94,99 zł, ale w promocji często można spotkać ją znacznie taniej :)

52 komentarze:

  1. świetna recenzja. Czasami jak widać warto się z pewnymi produktami przemęczyć , aby potem dostrzec ich pozytywne walory xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z takich szczoteczek mam Rival de loop, ale wolę jednak te silikonowe bez włosia czyli Yasumi i Foreo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze taką zwykłą małą szczoteczkę z rączką z Rossmanna z włosiem zbitym i miękkim jak pędzle do podkładu, też jest przyjemna :)

      Usuń
  3. Kiedyś chętnie się w taką szczoteczkę zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo jestem ciekawa, jakby się na mojej buźce spisała taka szczoteczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam taką z biedronnki i podobne wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czasem robię sobie peeling twarzy tymi saszetkami na dwa użycia. Czasem nakładam krem. Ostatnio przy doborze podkładu w Sephorze pani mnie opierdzieliła, że nie nakładam codziennie kremu i moja skóra umrze. Taka ja. Dopiero jak widzę, że jestem sucha jak wiór to coś robię, chociaż ostatnio trochę bardziej się przykładam i balsam do ciała idzie w ruch codziennie. Sauna też pomaga, skóra po niej jest cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. patrząc na tytuł w pierwszym momencie myślałam że o lodach będzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, ciekawe skąd takie skojarzenie :D

      Usuń
  8. U mnie właśnie co nie co o szczotkowaniu ciała na sucho <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio ją widziałam na promocji w Rossmannie za 40zł czy coś koło tego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. recenzja bardzo fajna mimo wszystko jednak nie jestem przekonana do takich szczoteczek

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo.. nie słyszałam o takim czymś! Bardzo mnie zaciekawiłaś, muszę poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja to bym się zniechęciła już na samym początku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna i szczera recenzja, ja bym chyba rzuciła tą szczoteczkę w cholere jakby mnie zaczęła podrażniać ale czasem jak widac warto zacisnąć zeby i dać szansę produktowi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, też miałam się już poddać! Ale nie żałuję, że dałam jej kolejną szansę :D

      Usuń
  14. Taka szczoteczka jest rzeczywiście fajna jednak nie do każdego typu cery bo bardzo podrażnia skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dlatego też używam jej tylko sporadycznie jako substytut peelingu :)

      Usuń
  15. Zawsze interesowały mnie takie maszynki. Nigdy jednak się nie odważyłam na zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam kiedyś podobną szczoteczkę z Biedronki i bardzo ją lubiłam. Niestety zaliczyła kilka razy kontakt z podłożem i przestała działać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja również staram się dbać o swoją buźkę, używam płynu micelarnego, żelu-kremu do mycia twarzy z nivea ( który bardzo polecam!), czegoś antybakteryjnego oraz kremu. Nie zastanawiałam się nigdy nad taką szczoteczką, ale jeśli (po jakimś czasie) polecasz, to gdy spotkam ją w promocji to chyba skuszę się na wypróbowanie :)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, taki gadżet na pewno okaże się pomocny w rytuałach oczyszczania twarzy :) Mam ten żel-krem z Nivea i całkiem go lubię, ale brakuje mi takiego uczucia świeżości i lekkości po nim :(

      Usuń
  18. What a wonderful post! Excellent review and beautiful photos!
    Would you like to follow each other? Follow me on Blog and Google+ and I'll follow you back!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam nigdy okazji wypróbowania takiej szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oho, ja bym 2 lat nie wytrzymała - nie jestem systematyczna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak już wpadła w moje ręce, to co jakiś czas po nią sięgam :) Wiadomo, że też nie jakoś mega regularnie :)

      Usuń
  21. Ta szczoteczka wyglada super, może niedługo się skuszę :D Obserwuję :)
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie zastanawiam się nad jej zakupem - dzięki za wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz tak dokładnie mam wwszystko ładnie wytłumaczone! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo zaciekawiła mnie ta szczoteczka! Do tej pory próbowałam jedynie takiej z biedronki, ale tak naprawdę tylko jedna końcówka nadaje się do użytku. A fajnie by było mieć również taką do ciała... Muszę przemyśleć jej zakup.

    Pozdrawiam i będę tutaj zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam wrażenie, że taka szczotka zedrze mi skórę z twarzy i nie używam - żel i peeling co kilka dni w zupełności mi wystarczają póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam żel Biolic ze szczoteczką i lubię go, choć osobno sprzedawanych szczoteczek jeszcze nie testowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czasami zastanawiam się nad zakupem szczoteczki do twarzy, ale w najbliższym czasie tego nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Myślę, że fajny gadżecik - ale nie znam :]

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jakoś nie jestem przekonana do higienicznosci tych szczotek z włosia. Zdecydowanie bardziej pasują mi te soniczna, silikonowe.

    OdpowiedzUsuń
  30. chętnie bym zaopatrzyła się w taką szczoteczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  31. dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. coraz więcej tych szczoteczek wychodzi :D a ja jeszcze żadnej nie mam :P :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Hmm, myślisz że po prostu się zuzyla dlatego była bardziej miękka czy skóra się uodpornila? Z chęcią bym taka sobie kupiła ale właśnie twardość mnie przeraża... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że to szczoteczka zmiękła, nawet w dotyku jest teraz przyjemniejsza :)

      Usuń
  34. A ja jakos jestem zbyt leniwa, aby uzywac takiej szczoteczki :(

    OdpowiedzUsuń
  35. zaciekawiłaś mnie tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. nigdy nie używałam :)

    Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  37. Chętnie bym ją wypróbowała na ciele!

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam też taką szczoteczkę z Rossmanna jednak zamieniłam ją na soniczna i jestem dużo bardziej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  39. ja już robiłam tyle podejść do tej szczotki że już nawet nie zliczę :D jakoś nie mogę się przekonać :) ale chyba w koncu się skuszę :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam szczoteczkę do twarzy z Rival de Loop i jestem z niej zadowolona - idealnie usuwa suche skórki ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Super!! Pozdrawiam i zapraszam na:
    maggie-fashion-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Czaję się na taką szczoteczkę - na razie mam jedynie gąbeczkę i fajnie się sprawdza jednak mechaniczne rozwiązanie byłoby dokładniejsze i wygodniejsze :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedzenie mnie i zostawienie po sobie śladu. Twoja opinia jest dla mnie cenna, a Twój komentarz miłą nagrodą za moją pracę.

Zawsze staram się zaglądać do osób, które komentują moje posty. Proszę, nie pisz w komentarzu: 'obserwujemy?'. Jeśli podoba Ci się mój blog i masz taką ochotę, zaobserwuj. Jeśli i mnie spodoba się Twój blog, na pewno też to zrobię.