16 maja 2014

Podsumowanie 14-dniowego wyzwania Pantene - rezenzja serii Nature Fusion Oil Therapy

Najwyższy czas na podsumowanie 14-dniowego wyzwania Pantene, w którym brałam udział i dzięki któremu miałam przyjemność przetestować serię Pantene Nature Fusion Oil Therapy. Czy seria ta faktycznie pozytywnie wpłynęła na kondycję moich włosów?


Zacznę może od głównej nagrody, czyli możliwości wzięcia udziału w badaniu włosa w Centrum Medycyny Ekologicznej w Warszawie. O badaniu tym pisałam już wcześniej w tym poście i jeśli jesteście ciekawe na czym ono polegało i co miało na celu, odsyłam was właśnie tam :)

Jeśli chodzi o badanie, to wiąże się ono z nieprzyjemną dla mnie sytuacją. Do badania należało wyciąć włosy tuż przy samej głowie, wybrać tą część, która rośnie do 2-3 cm od skóry głowy. Reszta kosmyka oczywiście szła do kosza, gdyż witaminy i minerały można zbadać właśnie we włosach jak najbliżej skóry głowy. Potrzeba było objętości łyżki stołowej, a kosmyki powinny być wycięte z różnych miejsc przy potylicy. Już gdy wycinałam włosy, było to dla mnie naprawdę przykre, gdyż nie mam ich zbyt dużo... A z każdym kolejnym wyciętym pasmem zaczynało ich widocznie ubywać. Wycięłam ich naprawdę sporo, mając nadzieję że to właśnie taka ilość, jaką potrzeba do badania. Okazało się jednak, że wysłałam zaledwie... 1/3 tego, ile było trzeba! Byłam w szoku, bo to ile włosów wycięłam wydawało mi się naprawdę ogromną ilością. Niemalże ze łzami w oczach docięłam pozostałą część i wysłałam do badania. Czy było warto? Sama nie wiem, co odpowiedzieć na to pytanie...

Po badaniu otrzymałam na pocztę książeczkę z wynikiem badań, wyjaśnieniem zależności między różnymi witaminami i minerałami znajdującymi się w moich włosach, opisem jak wpływają one na moje zdrowie, a także różnymi ciekawymi wykresami. Lektura ta była bardzo interesująca i niektóre rzeczy faktycznie wyjaśniały np. moje samopoczucie czy problemy ze zdrowiem. Znalazłam jednak takie, które zupełnie się nie zgadzały i których w rzeczywistości nie doświadczałam. Ciekawą sprawą było kilka stron z rozpisanym jadłospisem, dostosowanym do moich wyników, a także przepisami na pyszne dania. Najdziwniejsza była jednak dla mnie strona z rozpiską suplementów, które powinnam łykać. 'Program suplementacyjny' to tabelka na całą stronę A4 z listą suplementów, które powinnam łykać rano, w południe i wieczorem. Gdybym miała się do tego dostosować, musiałabym łykać... 20 tabletek dziennie! (chyba, że niektóre suplementy byłyby połączone np. w jeden kompleks, ale według tabeli jest to 20 jednostek różnych suplementów). 

Czy poddałabym się temu badaniu, gdybym miała po wszystkim cofnąć się w czasie? Raczej nie, bo szkoda mi utraconych włosów. Program jest ciekawy, ale bardzo obszerny i nie jestem pewna, czy mi naprawdę potrzebny. Nie odczuwam żadnych niedoborów, wyniki podstawowych badań od dawna mam w normie, nie choruję.

A jeśli chodzi o serię kosmetyków, które testowałam? 

Seria Nature Fusion Oil Therapy wzbudziła we mnie ciekawość, ale jednocześnie odnosiłam się do niej z dużym dystansem. Trudno było mi uwierzyć, że drogeryjny szampon o tak przystępnej cenie może okazać się rozwiązaniem moich problemów. Drogocenny olejek arganowy brzmi świetnie, ale czy jego ilość w składzie jest większa niż... znikoma? 

Co tu dużo mówić - już po pierwszym myciu byłam ogromnie zaskoczona efektami, jakie dał mi szampon. Po pierwsze, w trakcie mycia po raz pierwszy moje włosy nie zaczęły się plątać - wręcz przeciwnie, mogłam włożyć palce między dowolne pasmo i przeciągnąć je aż do końcówek włosów, nie wyczuwając żadnych kołtunów! Mycie zatem było niesamowicie przyjemne, wygodne i łatwe - szampon cudownie się pienił, pięknie pachniał i bardzo dobrze rozprowadzał po całych włosach. To samo mogę powiedzieć o odżywce i masce, które w połączeniu z szamponem zdziałały u mnie cuda, naprawdę cuda! Mogę zapomnieć o poplątanych włosach po umyciu oraz w jego trakcie. Wreszcie pożegnałam się z problemem gubienia dużej ilości włosów podczas ich rozczesywania. Ale dopiero to co zobaczyłam po wysuszeniu włosów, przeszło moje najśmielsze oczekiwania - moje suche i zniszczone włosy stały się mięciutkie, błyszczące, pięknie się układały... To są te włosy, o których marzyłam! Niesamowicie podoba mi się to, jak cudownie nawilżone są włosy po użyciu całej serii :) Taka dawka drogocennego olejku fantastycznie wpływa na ich kondycję i potrafi zmienić wygląd nawet tych najbardziej zniszczonych włosów. Mam tylko jedno zastrzeżenie - alkohol tak wysoko w składzie w olejku może po długim stosowaniu źle wpływać na włosy i wysuszać je. Na szczęście przy używaniu olejku trzy-cztery razy w tygodniu (zaraz po myciu) nie zauważyłam takiego problemu i mam nadzieję, że po zużyciu całej butelki również się to nie wydarzy. Każdy z kosmetyków z serii jest bardzo wydajny i już teraz wiem, że starczy mi na długo - a to wszystko dzięki idealnej konsystencji tak samo w szamponie, jak i w odżywce czy olejku :) Jeśli chodzi o zapach, który dla wielu z nas jest bardzo ważny - w szamponie jest on śliczny, w odżywce niezły, a w olejku trochę zbyt 'alkoholowy'. Tak czy siak, włosy po umyciu i zastosowaniu olejku pachną bardzo świeżo i tak też wyglądają :) Muszę jednak wspomnieć o minusie, który zauważyłam dopiero po kilkunastu zastosowaniach serii - niestety, szampon, odżywka i maska sprawiają, że częściej muszę myć włosy, gdyż szybciej stają się oklapnięte i zaczynają przetłuszczać. Zwykle myję włosy co 2-3 dni, a w przypadku tej serii powinnam myć je co 1,5 dnia. Całą serię oceniam jednak bardzo pozytywnie - po raz kolejny przekonałam się, że Pantene doskonale wie, czego potrzebują moje włosy :)



Sięgnęłybyście po serię Pantene Nature Fusion Oil Therapy, czy macie inne sposoby na odżywienie włosów? :)

24 komentarze:

  1. Mi żal jednego włosa co mi wypadnie, a co dopiero tyle... ja bym się nie zdecydowała na takie badanie...
    Lepiej się udać do trychologa :)

    a za Pantene jakoś nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą i drugi raz dużo bardziej bym przemyślała, czy warto wyciąć tyle włosów.

      Usuń
  2. Mam ochotę spróbować tej serii, ale sama nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę spróbować, warto na początek sięgnąć po szampon - sprawdził się chyba najlepiej, a to taki najbardziej praktyczny i potrzebny kosmetyk ze wszystkich dostępnych w serii.

      Usuń
  3. To badanie to na pewno ciekawe doświadczenie, można się wiele dowiedzieć, ale rozumiem Twój żal, ja sama nie zdecydowałabym się na wycinanie tylu włosów :/
    A składy powyższych kosmetyków w ogóle mnie nie zachęcają do wypróbowania, choć czytając te zachwyty zastanawiam się, czy nie warto spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować warto, bo potrafią naprawdę świetnie nawilżyć włosy :) Ale co do wycinania tylu włosów, to teraz się zupełnie zgadzam - drugi raz bym tego raczej nie zrobiła, bo chociaż seria się u mnie dobrze sprawdziła, to włosów wyciętych mi nie zwróci...

      Usuń
  4. ja mam tylko olejek z tej serii

    OdpowiedzUsuń
  5. też brałam udział w wyzwaniu i bardzo polubiłam się z tą linią produktów! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do badania włosów to powiem Ci że jesteś odważna, ja bym nie wycięła włosów:)
    Jeśli chodzi o tą serię Pantene to nie miałam ale kusisz i chyba wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraża mnie ilość włosów jaką musiałaś wysłać na badanie. Przy moich cienkich włosach pewnie niewiele by mi zostało na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja po szamponach Pantene mam koszmarny łupież. Od czasu do czasu kupuje tylko odzywki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, ja bym się nie zdecydowała na udział w tym badaniu. Nie mam dużo włosów a czas w którym będą odrastać...masakra :(

    OdpowiedzUsuń
  10. przykra sprawa z tym wycinaniem włosów i nie wiem czy sama bym się odważyła na taki zabieg to nie wiem, ale sama seria kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie badanie na pewno jest bardzo ciekawym pomysłem na poznanie swoich włosów, ale nie wiem czy byłabym gotowa pozbyć się tak dużej ilości kosmyków. Łykanie 20 suplementów diety tym bardziej nie wchodzi w grę.
    Produkty Pantene za to bardzo lubię, stosowałam przez wiele lat serię aqua light, która w pełni odpowiadała moim włosom :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nic kompletnie z tych produktów mnie do siebie nie przekonuje

    OdpowiedzUsuń
  13. powiem szczerze ze nigdzie tych a raczej tej serii nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  14. SAMA NIE WIEM ,JAKOŚ NIE BARDZO LUBIĘ TAKIE PRODUKTY :/
    ZAWSZE MAM MIESZANE UCZUCIA
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  15. Na moje włosy ich produkty zawsze dobrze wpływały :) Ale włosów bym sobie tak wyciąć nie pozwoliła, hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  16. koniec końców, dobrze, że jeszcze ostatecznie jesteś zadowolona z produktów testowych:)
    Olejek arganowy wielbię, ale tylko w czystej postaci;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj ja już dawno nie kupowałam drogeryjnych szamponów, serum wygląda fajnie ale po co wpakowali tam alkohol i tyle silikonu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego alkoholu też się obawiam, jak by zadziałał na dłuższą metę systematycznego stosowania. Dlatego się ograniczam, wtedy działa bardzo fajnie :)

      Usuń
  18. Love Pantene, such a good brand :)
    Your blog is amazing keep going

    WWW.FASHION-BREAKER.COM

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja używam tylko i wyłącznie szamponów z Pantene, bo po jakiejkolwiek zmianie czy użyciu szamponu innej firmy - dostaję łupieżu :-) Więc Pantene jak najbardziej lubię :-)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedzenie mnie i zostawienie po sobie śladu. Twoja opinia jest dla mnie cenna, a Twój komentarz miłą nagrodą za moją pracę.

Zawsze staram się zaglądać do osób, które komentują moje posty. Proszę, nie pisz w komentarzu: 'obserwujemy?'. Jeśli podoba Ci się mój blog i masz taką ochotę, zaobserwuj. Jeśli i mnie spodoba się Twój blog, na pewno też to zrobię.