17 lipca 2013

Duże zmiany w moim życiu i... paznokcie w tropikach :)

Ostatnie tygodnie były istnym szaleństwem i mnóstwo w moim życiu zmieniły. Dostałam się na studia i od października będę pełnoprawną studentką komunikacji wizerunkowej na Uniwersytecie Wrocławskim. Po wynikach matury, które bardzo mnie uszczęśliwiły, najbardziej obawiałam się nie samego dostania się na studia, ale wyboru, który będzie przede mną... Rejestrowałam się na trzy kierunki - komunikację wizerunkową, dziennikarstwo i komunikację społeczną oraz psychologię - i tak jak się obawiałam :D - dostałam się na wszystkie trzy. Okazało się jednak, że wybór na szczęście wcale taki trudny nie będzie. Dziennikarstwo wybrałam tylko ze względu specjalizacji public relations, która od zawsze interesowała mnie najbardziej - okazało się jednak, że w moim roku specjalizacji tej nie przewidują, więc od razu ten kierunek odrzuciłam. Została mi psychologia, która od zawsze należała do moich zainteresowań oraz kierunek, który chodził mi po głowie jeszcze na samym początku liceum, kiedy to pojawił się w programie uczelni. Komunikacja wizerunkowa to właściwie polska nazwa dla public relations, o którym możecie poczytać bardzo dużo w internecie. Mój wybór już znacie, a czy okazał się on właściwy, okaże się trochę w trakcie studiów, trochę po nich :) Tak czy siak cieszę się, że będę miała możliwość studiowania czegoś, co naprawdę mnie interesuje, bo jak wiemy, rynek pracy w Polsce jest niezwykle nieprzewidywalny i trudny, bardzo ciężko jest stwierdzić po czym pracę znajdziemy, a po czym nie. Dlatego też myślę że grunt to robić coś, co nas pasjonuje, a myśleć o tych przyziemnych sprawach będziemy później - zawsze mamy tysiące rozwiązań, które często nawet nie przychodzą nam do głowy.

Kolejną kwestią, która wiele zmienia w moim życiu jest związana ze studiami przeprowadzka. Wspominałam już o tym na blogu kilka razy, ale może jeszcze nie wiecie. Wiele lat temu w mojej głowie zrodził się pomysł zamieszkania w przyszłości we Wrocławiu (mimo że wtedy tak naprawdę nigdy jeszcze tego miasta nie widziałam!) i nie chciał tej głowy mojej dziwacznej opuścić. Nie wiem dlaczego tak bardzo mocno zakodowałam sobie, że Wrocław, Wrocław i tylko Wrocław. Rozumiałabym to, gdybym w mieście była, zobaczyła, zakochała się i wtedy postanowiła. Ale gdzie tam, ja muszę robić wszystko na opak! Czasem podejmujemy takie decyzje w życiu, których podstaw do końca nie znamy i które trudno nam zrozumieć, ale nie chcemy i nie potrafimy ich zmienić. Tak też jeszcze na początku liceum, nie wiadomo z jakiego powodu, narodziła się we mnie wizja mojej przyszłości w mieście, którego na oczy nie widziałam. Co zrobić... samej sobie ciężko jest się sprzeciwić. Zaczęłam więc szukać studiów w mieście 'marzeń', potem odwiedziłam je kilka razy z chłopakiem, który znając moje plany postanowił rozejrzeć się za pracą we Wrocławiu. Jeździliśmy kilka razy w celach służbowych i chociaż niewiele udało mi się zobaczyć z powodu braku czasu, zrozumiałam już dlaczego podświadomość podyktowała mi takie plany na przyszłość, a w mieście totalnie się zakochałam! Papiery na studia złożyłam więc tylko na Uniwersytet Wrocławski i nigdzie indziej. A zanim w ogóle zaczęła się rekrutacja, zaczęłam szukać mieszkania idealnego... Po jakiś trzech tygodniach martwienia się naprawdę dużymi cenami (nawet za maleńkie kawalerki, bo to od nich zaczęłam poszukiwania, wierząc że są tańsze), trafiłam na pewne ogłoszenie i od razu wiedziałam, że to właśnie TO mieszkanie, w którym zamieszkam i nie może być inaczej! Dwa śliczne pokoje, balkon, dobre połączenie z centrum, nowy, bardzo ładny wieżowiec, spokojna okolica, przemili właściciele i wiele innych zalet przekonały mnie do jak najszybszego wynajęcia mieszkanka. Razem z ukochanym podpisaliśmy umowę i zaczęliśmy mały remont - pomalowanie całego mieszkania, wielkie sprzątanie, drobne przeróbki i wreszcie... malowanie, urządzanie, dekorowanie. W zeszły weekend malowanie oficjalnie zakończyliśmy :) Teraz jadę do rodziców nad morze, ale kiedy wrócę, ostatecznie przeprowadzamy się do Wrocławia i razem zaczynamy nowe życie, którego już nie mogę się doczekać!

To by było na tyle, jeśli chodzi o ostatnie tygodnie i wielkie zmiany :)

Remont naszego gniazdka dał mi ogromnie dużo radości, ale także... totalnie zniszczył mi paznokcie :( Musiałam je niestety skrócić, a będąc bardzo przyzwyczajoną do poprzedniej długości, starałam się skrócić paznokcie jak najmniej się dało, dlatego przez pewien czas będę musiała wytrzymać z pazurkami o trochę różniących się długościach i kształtach, dopóki nie odrosną :D Żeby się troszkę pocieszyć, postanowiłam zaszaleć. Zawsze niezwykle podobały mi się piękne kwiatowe malunki na paznokciach i niejednokrotnie próbowałam coś takiego sobie zmalować. Oglądając filmiki instruktażowe na youtube ma się wrażenie że jest to takie proste... a jednak do tej pory ilekroć próbowałam, zawsze wychodziły mi jakieś bezkształtne plamy, dlatego dawno temu zaniechałam jakichkolwiek starań - do kwiatów talentu nie mam i pogodziłam się z tym. Ten wakacyjny klimat zmotywował mnie jednak do jeszcze jednej próby. Tym razem nawet nie zajrzałam do żadnych filmików, po prostu sięgnęłam po lakiery które spontanicznie przyszły mi do głowy, po pędzelek który niedawno nabyłam i postanowiłam improwizować. Pomalowałam pazurki na biało (białego lakieru z Bell nie polecam! gęste paskudztwo okropnie smuży! polecacie jakiś dobry, biały lakier? proszę, podzielcie się informacją!). Potem na zwykłej kartce zrobiłam dość dużą plamę różowym lakierem, zanurzyłam w nim pędzelek i zaczęłam malować płatki. Dodałam czarne kropeczki i kilka plamek, spojrzałam na moje paznokcie i kurcze... naprawdę zaczęły mi się podobać! Całość zajęła mi może z 20 minut, obyło się bez poprawek, a malowanie lewą ręką, którego się obawiałam, nie było ani trochę trudniejsze niż zdobienie prawą. Na pazurkach mam teraz urocze kwiatuszki, które bardzo rzucają się w oczy. Z daleka wyglądają prześlicznie - z bliska trochę gorzej, jak to bywa przy takich zdobieniach. Mam nadzieję, że mimo słabej jakości tego białego lakieru bazowego, wzorki te wytrzymają mi chociaż kilka dni. 







23 komentarze:

  1. Na pewno będziesz szczęśliwa we Wrocławiu. Cudowne miasto! Bardzo za nim tęsknie... To mowie ja... prawie Wrocławianka :p
    No i gratuluje dostania się na studia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne paznokcie :]

    http://everything-can-be-colored.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję dostania się na studia,ja w przyszłym roku kończę :)
    Pazurki cudne!!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. gratuluję dostania się na wymarzone studia! ;) też bym chciała zamieszkać we Wrocławiu, bo to piękne miasto! powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję zmian! I życzę powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale Ci cudnie pazurki wyszły :)

    no to gratuluję dostania się na studia i zaczęcia nowego dorosłego życia i zazdroszczę lat studenckich - sama bym chciała wrócić ;) Powodzenia ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. paznokcie to masz swietne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję dostania się na wszystkie trzy kierunki:) Ja studia chciałam skończyć, bo męczyło mnie już życie na obczyźnie i nauka: dotrzymywanie terminów, ciągła zależność od innych (czyt. wykładowców, w najgorszym razie doktorantów) itd. Zrobiło mi się tak w drugiej połowie studiów. Przyznam jednak, że z perspektywy czasu okres ten uważam za coś pięknego. Pomimo nauki życie było takie jakieś beztroskie. Czytając Twój post aż miło na sercu się zrobiło, bo wspomnienia przeprowadzki do innego miasta, rozpoczęcia nowego etapu w życiu - takiego bardziej samodzielnego to coś wspaniałego:) I jeszcze to wymarzone mieszkanie. Świetnie, że będziecie sami żyć, bo współlokatorzy np. dla mnie w wielu przypadkach to było utrapienie. Paznokcie przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, to właściciel nie zrobił sam remontu? Takie sprawy raczej leżą w jego sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  10. piekny wzorek -ladnie ti wyglada podoba mi sie:))
    Ja zawsze bardzo lubilam Poznan - jestem z Kalisza wiec zarowno do Wrocka jak i Poznania mam podobna odleglosc okolo 100km
    Studiowalam w Poznaniu a teraz mieszkam w Niemczech - ech zycie ciagle sie zmienia:))
    powodzenia kochana - fajnie warto realizowac swoje marzenia i robic i mieszkac tam gdzie sie chce:)) pozdrawiam agata

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne te pazurki masz! :))
    A co do tej fryzjerki, proszę Cię szukałam jakiejś 'po taniości' i mam za swoje. Mam taką panią co do niej chodzę cały czas ale była na urlopie a ja jestem w gorącej wodzie kąpana więc musiałam od razu mieć umalowane włosy... Powiedziałam, że są żółte a ona do mnie, że wcale to nie żółty tylko to taki miodowy blond... Porażka. Ważne, że już mam w miarę normalny kolor i nie wstydzę się pokazywać na ulicy :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki:) oby wszystko było po Twojej myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. no yo witamy nową studentkę we Wrocławiu :) Ja skończyłam studia a Ty zaczynasz :P A paznokietki są piękne! Oj a z szukaniem mieszkań to jakaś masakra! Właśnie tydzień tamu znalazłam kawalerkę, która mi odpowiada... Ufff..

    OdpowiedzUsuń
  14. ach, pamiętam jak ja szłam na studia i szykowałam się na te wszystkie zmiany... a teraz już minęły dwa lata, nie wiadomo kiedy.

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo ciekawy kierunek wybrałaś - życzę powodzenia!:) Fajnie, że w końcu znalazłaś idealne mieszkanie bo z tym jest naprawdę tragedia (zwłaszcza z cenami) w dużych miastach! Nic tylko życzyć powodzenia:) śliczne paznokcie;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki :) śliczne paznokcie !

    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A mi właśnie tak samo jak Tobie Wrocław, marzy się Poznań. Ot tak po prostu ubzdurałam sobie, że to właśnie w tym mieście będę studiować. Chociaż nigdy tam nie byłam, nie potrafiłabym go wskazać na niepodpisanej mapie ani nic. Chyba czasem tak jest, jak wiemy co chcemy a nie wiemy dlaczego. Po prostu marzenia-jak z dalekimi podróżami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Po pierwsze - gratuluję studiów i życzę powodzenia!!!
    A po drugie, to jestem pod ogromnym wrażeniem tych kwiatowych pazurków - wyglądają prześlicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratulacje za dostanie się na studia :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedzenie mnie i zostawienie po sobie śladu. Twoja opinia jest dla mnie cenna, a Twój komentarz miłą nagrodą za moją pracę.

Zawsze staram się zaglądać do osób, które komentują moje posty. Proszę, nie pisz w komentarzu: 'obserwujemy?'. Jeśli podoba Ci się mój blog i masz taką ochotę, zaobserwuj. Jeśli i mnie spodoba się Twój blog, na pewno też to zrobię.